Część 2
Przez chwilę szczerze myślałam, że źle zrozumiałam.
Pokój zdawał się kurczyć wokół mnie. Mały apartament dla nowożeńców, z kwiecistymi zasłonami i mosiężnymi lampami, nagle wydał mi się duszny, jakby cały tlen został z niego wyssany naraz. Wpatrywałam się w Caroline, czekając, aż się wycofa, aż powie mi, że stres wziął nad nią górę, że to jakaś straszna dezorientacja. Ale nie powiedziała. Po prostu siedziała, a w jej oczach zbierały się łzy, wyglądając jak kobieta, która od pół wieku nosi w piersi kamień.
„Co powiedziałeś?” zapytałem, mimo że słyszałem każde słowo.
Przełknął ślinę. „Lato po ukończeniu studiów. Zanim wyjechałeś. Byłam w ciąży, Danielu”.
Cofnąłem się i oparłem o komodę. W mojej głowie krążyły wspomnienia, których nie dotykałem od dekad. Tamtego lata. Jak kiedyś płakała, kiedy powiedziałem jej o dacie mojego zaciągu. Jak nagle przestała pisać po moim drugim liście z obozu rekrutów. Jej matka, mówiąca jednemu z moich przyjaciół, że Caroline wyprowadziła się na studia wcześniej, niż się spodziewałem. „Mówiłeś, że spotykasz się z kimś innym”, powiedziałem. „Wysłałeś mi ten list.
“Ja wiem.”
“Powiedziałeś, że to koniec.”
“Ja wiem.”
Tak szybko się wściekłam, że aż się przestraszyłam. „Napisałeś to w ogóle?”
Spuścił wzrok. „Moja mama mi pomogła. To ona napisała większość”.
Zaśmiałam się raz, ale nie było w tym ani krzty humoru. „Twoja mama”.
Caroline wstała, niepewna, ale zdeterminowana. „Musisz to wszystko usłyszeć. Proszę.
Chciałam odejść. Chciałam zażądać odpowiedzi, żeby poczuła choć trochę tego, co spadło mi na kolana. Ale coś w jej twarzy ją powstrzymało. To nie była manipulacja. To było wyczerpanie. To był żal, który zbyt długo tkwił w ukryciu.
„Mój ojciec dowiedział się pierwszy” – powiedziała. „Był wściekły. Wyjechałaś z miasta bez pieniędzy, bez dyplomu, bez możliwości utrzymania rodziny. Moi rodzice powiedzieli, że jeśli wieść się rozejdzie, moje życie się skończy, zanim się na dobre zacznie. Wysłali mnie do Indiany, żebym mieszkała z ciotką do narodzin dziecka”.