Sebastian go podniósł, przejrzał pierwszą stronę i zmarszczył brwi. „Nie rozumiem”.
„Rozumiesz” – powiedziała Rebecca.
Zanim doszedł do dat, jego twarz zbladła. Bliźniaki Jimeny zostały poczęte, zanim ona twierdziła. Zanim Sebastian zaczął się z nią regularnie widywać. Przed weekendem w Miami, kiedy powiedziała mu, że jest w ciąży. Przed nocą, kiedy płakała i powiedziała, że musi ją wybrać, bo nosi jego dzieci.
Sebastian pokręcił głową. „To musi być nie tak”.
Usta Rebecci stwardniały. „Harmonogramy medyczne to nie plotki”.
„Nie skłamałaby w tej sprawie”.
Rebecca spojrzała na syna z goryczą, jakiej nigdy wcześniej u niej nie słyszał. „Kobieta, która sypia z żonatym mężczyzną i przyjmuje od niego penthouse, nie jest uczulona na strategię”.
Po raz pierwszy od lat Sebastian nie miał odpowiedzi.
Jimena początkowo wszystkiemu zaprzeczyła. Płakała w pokoju dziecięcym, trzymając się za brzuch i oskarżając Rebeccę o próbę kontrolowania jej. Mówiła, że lekarze popełniają błędy. Mówiła, że stres może wpływać na obliczenia. Mówiła, że Sebastian pozwala matce zatruć rodzinę, zanim jeszcze urodziły się bliźnięta.
Ale Rebecca zbudowała imperium, nigdy nie ufając łzom.
W ciągu czterdziestu ośmiu godzin śledczy przejrzeli historię podróży Jimeny, wyciągi bankowe, rezerwacje hotelowe i usunięte wiadomości odzyskane ze starej kopii zapasowej telefonu. To, co wróciło, nie było błędem. To była mapa.
Jimena spotykała się z innym mężczyzną.
Nie byle jakim mężczyzną.
Inwestor venture capital o nazwisku Logan Price, który po cichu zainwestował w konkurenta, próbującego osłabić dział energetyczny Aranda Global, poznał Jimenę w prywatnym klubie w Miami, potem w Chicago, a potem w Napa. Daty idealnie pasowały do zmienionego terminu.
Kiedy Sebastian zobaczył zdjęcia, coś w nim pękło.
Była Jimena w granatowej sukience, śmiejąca się z Loganem w hotelowym lobby. Była Jimena opuszczająca prywatną rezydencję o świcie. Wiadomości, które wywołały u Sebastiana mdłości.
„Myśli, że bliźniaki są jego”.