Część 2
O godzinie ósmej rano wszystkie zamki zostały wymienione.
O dziewiątej telefon służbowy Daniela przestał działać.
O dziesiątej klucz do drzwi wejściowych Patricii zepsuł się.
Obserwowałem ją przez kamerę monitoringu z mojej sypialni, otuloną szlafrokiem, pijącą czarną kawę, z dłońmi stabilniejszymi niż od miesięcy. Ponownie wsunęła klucz w zamek i mocno przekręciła.
Nic.
Za nią na ganku stał Daniel w koszuli z wczoraj, trzymając w dłoniach dwie kawy, jakby przeprosiny można było kupić za sześć dolarów.
Patricia zapukała do drzwi.
„Rachel! Otwórz te drzwi natychmiast!”
Nacisnąłem przycisk głośnika.
„Dzień dobry, Patricio.”
Zamarła, po czym spojrzała gniewnie na kamerę.
„Co to jest? Dlaczego mój klucz nie działa?”
„Bo to mój dom” – powiedziałem.
Daniel szybko podszedł. „Rachel, chodź. Porozmawiajmy w środku”.
„Nie”.
Patricia skrzywiła usta. „Nie możesz nas zamknąć przed domem Daniela”.
Przysunęłam się bliżej do telefonu.
„Patricio, ten dom nigdy nie należał do niego”.
Cisza była piękna.