„Dobrze” – mówisz. „W takim razie jestem pewien, że śledczy cyfrowi będą dla ciebie bardzo łaskawi”.
Leonor wstaje z krzesła tak gwałtownie, że aż szurnie o podłogę. „To obrzydliwe” – mówi. „Robisz awanturę, bo nie możesz znieść, że nie jesteś w centrum uwagi”.
Po raz pierwszy tej nocy kilka głów odwraca się w jej stronę z otwartą pogardą.
Posyłasz jej spokojne spojrzenie. „Twój syn odurzył moją godność chemikaliami do toalet przed moim awansem. Masz rację. Jedno z nas robi awanturę”.
Pomieszczenie prawie pęka.
Nie w hałasie. W szeregu.
Czujesz, jak ludzie na bieżąco decydują, z którą stroną historii chcą się utożsamiać. Kadra kierownicza jest pod wieloma względami tchórzliwa, ale jest doskonałym przykładem. A dziś wieczorem wiatr nie wieje już w kierunku Mauricio.
Arthur sięga po drugi mikrofon, który stoi blisko mównicy.
„Ochrona korporacyjna” – mówi, a jego głos jest teraz płaski i twardy – „natychmiast wyprowadźcie pana Salgado i panią Brennan z sali balowej. Panią Hart również. Ich identyfikatory i dostęp są zawieszone do czasu zakończenia formalnego dochodzenia”.
Mauricio wpatruje się w niego. „Nie mówisz poważnie”.
Wyraz twarzy Arthura się nie zmienia. „Sabotowałeś dyrektora tej firmy podczas imprezy firmowej. Jeśli zeznania pani Cárdenas potwierdzą to, co właśnie usłyszeliśmy, masz szczęście, że ograniczam się do usunięcia z sali dziś wieczorem”.
”
Sofía wstaje, ale się nie rusza.
Najpierw patrzy na Mauricio, nie dlatego, że go kocha, ale dlatego, że szuka w jego twarzy kłamstwa wystarczająco mocnego, by je zapożyczyć. Nie znajduje go. Kiedy ochroniarz podchodzi do jej stolika, gwałtownie cofa rękę i mówi coś gorączkowo o nieporozumieniu, żartach, o niczym nieudowodnionym, ale mężczyźni się nie kłócą. Po prostu czekają, co jest w jakiś sposób gorsze.
Leonor zaczyna mówić, zagłuszając wszystkich. „Mój syn jest tu ofiarą” – mówi. „Ta kobieta latami go okaleczała”.
Nikt nie odpowiada.
Nawet Mauricio.
Jest zbyt zajęty gapieniem się na ciebie.
Znałaś wiele wersji jego twarzy. Uroczą. Nadąsaną. Uwodzicielską. Znudzoną. Arogancką. Niedbale. Ale ta jest nowa. To twarz mężczyzny, który właśnie zobaczył, jak drzwi do całego jego życia zatrzasnęły się z hukiem i wciąż nie wie, w jakim momencie to nastąpiło.
Wymawia twoje imię raz bezgłośnie.
Nie reagujesz.