Jej telefon był pełen nieodebranych połączeń. Wiadomości z banku. E-maile od wydawcy. Powiadomienia z biura Ernesta.
Kiedy zadzwonił interkom, Rodrigo odebrał. Najpierw go przeczytał. Usiadł ociężale, jakby jego ciało nie było już w stanie utrzymać jego ciężaru.
Valéria wyrwała mu papiery z ręki. Najpierw krzyknęła. Potem podarła jedną z kartek. Dopiero potem zorientowała się, że to poświadczone kopie.
Przyszła do mojego domu. Pukała do drzwi przez kilka minut.
Babciu, otwórz drzwi. Nie możesz mi tego zrobić.
Słyszałem.
I nie otworzyłem go.
Sąsiadka wezwała policję. Dwóch funkcjonariuszy wyjaśniło jej, że nie może wejść. Po raz pierwszy ktoś wyznaczył jej granicę, której nie można było przekroczyć krzykiem.
Potem poszła do wydawnictwa. Recepcja już miała instrukcję. Karta nie działała. Ochrona odprowadziła ją do wyjścia, na oczach pracowników, którzy od lat obserwowali, jak zachowuje się, jakby była właścicielką tego miejsca.
Ale to jeszcze nie był koniec.
Ponieważ tego samego popołudnia Rodrigo odkryła na swoim komputerze coś, o czym nawet ja nie wiedziałam.
I nie zniszczyłoby to reszty jej życia.
Miałem zamiar wyznać, że wszystko, co zrobiłem tamtego ranka… wciąż nie było wystarczające.