„Została ukarana. To różnica. I nie zapominaj, że nadal mieszkasz w domu Delorme’ów”.
Claire spojrzała na akt notarialny przed sobą. Podpis Antoine’a. Zdanie napisane jego ręką na złożonej kartce papieru: „Ten dom należy do ciebie i Manon. Nigdy nie pozwól, żeby moja matka przekonała cię do czego innego”.
„Rozumiem” – powiedziała Claire.
Po czym się rozłączyła.
O 10:00 Olivier wysłał pięć wiadomości.
„Twoja córka to kapuś”.
„Podsłuchiwała”.
„Pieniądze były pożyczką”.
„Jeśli będziesz mówić, powiem, że jesteś niestabilna od śmierci Antoine’a”.
„Bez nas jesteś nikim”.
Claire przechwytywała każdą wiadomość.
W południe przyszła jej koleżanka Samira z chlebem, kawą i numerem telefonu do prawnika specjalizującego się w prawie spadkowym.
O 16:00 Claire dowiedziała się, że konto oszczędnościowe otwarte przez jej dziadka na edukację Manon zostało prawie całkowicie opróżnione.
Wypłacona kwota: 38 700 euro.
Na każdym upoważnieniu widniało nazwisko Geneviève.
CZĘŚĆ 3
Adwokatka Élise Caron przyjmowała klientów w ciasnym biurze w 6. dzielnicy Lyonu, nad apteką, z aktami ułożonymi co do milimetra i rośliną doniczkową, która zdawała się przetrwać każdą złą wiadomość. Nie uśmiechała się zbytnio, gdy Claire
Weszła. Claire to się podobało. Nadmiernie serdeczni ludzie, od Bożego Narodzenia, sprawiali, że miała ochotę się wycofać.
Położyła złożoną kartkę w plastikowej koszulce na biurku, wraz ze zrzutami ekranu wiadomości, rozmazanym zdjęciem Manon zrobionym pod stołem, aktem własności, notatką Antoine’a i dokumentami bankowymi znalezionymi w pudełku.
Prawnik poświęcił czas na przeczytanie wszystkiego.
Żadnego westchnienia. Żadnego „biedny ty”. Tylko ostry dźwięk przewracanych stron.
„Pani córka ma 10 lat?”
„Tak.”
„I zostawili ją bez jedzenia z tym na szyi?”
Claire skinęła głową.
Maître Caron zdjęła okulary.
„Więc zrobimy trzy rzeczy. Po pierwsze, zgłosimy ją do prokuratury za znęcanie się psychiczne i umyślne pozbawienie jej podstawowej opieki. Po drugie, wyślemy formalne żądanie zwrotu sprzeniewierzonych funduszy. Po trzecie, wydamy nakaz sądowy, przynajmniej tymczasowy, do czasu ustalenia ram prawnych.”
Claire spojrzała na kartonowe pudełko przez plastikową folię.
„Nie chcę zemsty”.
„Dobrze” – odpowiedział prawnik. „Zemsta robi hałas. Prawo natomiast zostawia ślad”.
To zdanie utkwiło Claire w pamięci na wiele dni.
Pracowała jak zwykle na oddziale ratunkowym szpitala Édouard-Herriot. Podawała kroplówki, uspokajała pacjentów, zszywała ranę na czole i uspokajała drżącą ze strachu matkę, której dziecko miało gorączkę. Ale w każdej przerwie archiwizowała dokumenty. Drukowała. Zapisywała.
Zdjęcie szyldu.
Rozmowę Geneviève, w której powiedziała: „Musiała się uczyć”.
Wiadomości Oliviera.
Wyciąg z konta oszczędnościowego Manon.