Cięższy niż wcześniej.
Po raz pierwszy dostrzegłem strach w oczach Harrisona.
Sędzia zwrócił się do mnie łagodniejszym tonem.
„Pani Prescott, czy przedstawiła pani te dowody?”
„Ja… nie jestem pewien” – powiedziałem. „Mój prawnik miał się tym zająć”.
Harrison parsknął szyderczym śmiechem.
„Jeszcze jedna przerwa” – ostrzegł sędzia – „a zostaniesz uznany za winnego obrazy sądu”.
Harrison zamilkł.
Sędzia kontynuował.
Dokumenty dostarczono tego ranka przez prywatnego kuriera.
Wśród nich znalazły się dokumentacja medyczna, wyciągi bankowe, dokumenty korporacyjne —
I oświadczenie mojego prawnika.
Simon mnie nie opuścił.
Pracował za kulisami.
Przygotowywanie czegoś, nad czym Harrison nie miał kontroli.
Sędzia kontynuował czytanie:
„Wniosek o wydanie nakazu ochrony w trybie doraźnym. Natychmiastowe zamrożenie majątku małżeńskiego”.
Twarz Tiffany straciła kolor.
Harrison skłaniał się ku swojemu prawnikowi, ale nawet jego własny zespół prawny wyglądał na nieprzygotowanego.
Wtedy sędzia wypowiedział nazwisko, które kompletnie mną wstrząsnęło.
Grupa Miller Manor.
Firma mojej matki.
To, co powiedział mi Harrison, nie miało znaczenia.
Ten, o którym myślałem, że go zgubiłem.
„Pamiętam, jak podpisywałem papiery po śmierci mojej matki” – powiedziałem ostrożnie. „Ale nikt mi nie powiedział, że je oddaję”.
Sędzia spojrzał prosto na Harrisona.
„Czy przedstawił pan dokumenty przenoszące jej spadek na spółkę-fisz pod pana wyłączną kontrolą?”
Harrison próbował zmienić zdanie.
Sędzia nie wyraził na to zgody.
Potem wszystko się rozpadło.
Dowody wskazywały, że Tiffany próbowała uzyskać dostęp do mojej dokumentacji medycznej bez pozwolenia.
Wiadomości ujawniły groźby.
Próby odizolowania mnie.
Kontroluj mnie.
Ucisz mnie.
Głos sędziego stał się zimny.