Rozpaczliwie obiecał, że ją odzyska, bo miał system. W uszach dźwięczał mi ostry śmiech Melindy.
Powiedział, że jego system pozwolił im wejść do mojego domu trzy lata temu. Phillip próbował go uspokoić, mówiąc, że wszystko spłaci.
Powiedziała, że może mnie prosić o przysługę. Melinda powiedziała, że ma już dość przysług i nie chce już być ode mnie zależna.
Ostrożnie położyłem worek z warzywami na blacie. Serce biło mi szybko.
Znów zagrał i mnie okłamał. Nie było dogrywki.
Drzwi sypialni się otworzyły. Ledwo zdążyłem się odwrócić w stronę lodówki.
Melinda wyskoczyła ze złością i zatrzasnęła drzwi. Zatrzymała się, gdy mnie zobaczyła i powiedziała, że wróciłam.
Jej oczy były czerwone ze złości, a włosy potargane. Zapytałem ją, co na obiad, a ona odpowiedziała, że kupiłem wszystko na zapiekankę.
Melinda patrzyła na mnie przez kilka sekund. Pokręciła głową i powiedziała, że wychodzi.
Wzięła torbę i pospiesznie wyszła. Powoli wypuściłam powietrze, gdy Phillip wyszedł z sypialni, blady.
Zapytał, czy wszystko słyszałem. Skinąłem głową i zapytałem, jak mógł stracić piętnaście tysięcy dolarów.
Spojrzał w dół jak mały chłopiec. Mruknął, że chyba teraz mu się poszczęści.
Trzymałam go za rękę i błagałam, żeby już tego nie robił. Obiecał, że przestanie, ale oboje wiedzieliśmy, że to kłamstwo.