Powiedziałem jej, żeby poszła odpocząć i że zadzwonię, kiedy obiad będzie gotowy. Wróciłem do gotowania, ale słowa Rosie wciąż dźwięczały mi w głowie.
Wiedziałem, że złość Melindy w końcu udzieli się i mnie. Jadła kolację w przytłaczającej ciszy.
Phillip prawie nie tknął jedzenia. Skyler próbował rozluźnić atmosferę, ale szybko dał za wygraną.
Po kolacji zmywałam naczynia, a Phillip oglądał telewizję. Melinda wróciła około dziesiątej i nie była sama.
Śmiała się z kobietą o imieniu Jessica. Melinda powiedziała, że Phillip prawdopodobnie śpi, a starsza kobieta raczej nie wystawi nosa.
Zamarłam w drzwiach sypialni. Zastanawiałam się, czy mówił o mnie.
Jessica zapytała, czy mieszkanie z matką męża jest trudne. Melinda odpowiedziała, że to tymczasowe, bo prawie zaoszczędzili wystarczająco dużo pieniędzy na dom.
Skłamała. Melinda powiedziała, że jestem wścibska i że jestem stereotypową babcią.
Jessica powiedziała, że jej teściowa też miała ból głowy. Obie się roześmiały, a mnie ścisnęło w gardle.
Melinda powiedziała, że najtrudniej było udawać, że docenia moje przysługi, takie jak pranie i sprzątanie. Jessica zapytała, dlaczego po prostu się nie wyprowadziła.
Melinda westchnęła i wspomniała o kosztach mieszkania. Powiedziała, że teraz będą musieli dźwigać stary ciężar.
Cicho zamknęłam drzwi sypialni i usiadłam na brzegu łóżka. Ręce mi się trzęsły, ale nie pozwoliłam łzom spłynąć.
Spojrzałam na swoje dłonie i przypomniałam sobie, jak trzymałam noworodki i zamykałam umierające oczy. Melinda myślała, że to tylko narzędzia służące jej rodzinie.
Głos Rosie znów rozbrzmiał w mojej głowie. Coś we mnie pękło jak lód na rzece.