Tydzień po tej rozmowie ciągnął się w nieskończoność. Słowa Melindy dźwięczały mi w uszach za każdym razem, gdy ją widziałem.
W piątek wieczorem odkurzałam salon, kiedy Melinda wróciła wcześniej. Powiedziała, że musimy porozmawiać.
Odłożyłem odkurzacz i zapytałem, czy coś się stało. Powiedział, że awansował i jest teraz kierownikiem sieci pralniczej.
Pogratulowałem mu. Powiedział, że musi pracować z domu i potrzebuje domowego biura.
Powiedział, że rozważa skorzystanie z mojego pokoju. Zamarłem i zapytałem, gdzie mam spać.
Melinda wzruszyła ramionami i zasugerowała schowek. Powiedziała, że jest za duży dla jednej osoby i że i tak tam będę spał.
Fala gniewu mnie zalała. Powiedziałem, że muszę się nad tym zastanowić.
Melinda uśmiechnęła się protekcjonalnie i powiedziała, że chce zacząć reorganizację jutro. Już zamówiła meble.
Zapytałem, czy rozmawiał o tym z Phillipem. Powiedział, że w pełni go wspiera i że to ich szansa, żeby stanąć na nogi.
Powiedziałem, że z nim porozmawiam. Phillip wrócił później i zapytałem, czy zgadza się umieścić mnie w magazynie.
Spojrzał w dół i powiedział, że to tylko tymczasowe. Powiedział, że zapewnią ci wygodę i wygodne łóżko.
Westchnąłem i powiedziałem, że chodzi o szacunek. To był mój dom i wciąż spłacałem kredyt hipoteczny.
Phillip powiedział, że starał się zapewnić byt rodzinie. Dodał, że awans był dla nich szansą na naprawienie sytuacji.