«Coś dobrego samopoczucia. Znasz Emily. Zawsze dramatyczne.”
Patrzyłem na niego. Mark zawsze nazywał ją dramatyczną, kiedy płakała, wrażliwą, kiedy się nie zgadzała, zdezorientowaną, kiedy przyłapała go na kłamstwie. Nosił urok jak woda kolońska-drogi i toksyczny.
«Nie powiedziała mi» — powiedziałem.
«Potrzebowała przestrzeni.»Jego oczy ostygły. «Od wszystkich.”
Za nim jego siostra Vanessa pojawiła się boso, ubrana w niebieski kardigan Emily.
Kardigan mojej córki.
— Claire-powiedziała słodko Vanessa-nie powinieneś się po prostu pojawiać. To niezdrowe.”
Spojrzałem na sweter, potem na jej usta.
“Weź to.”
Roześmiała się. «Słucham?”
Mark pochylił się bliżej. «Jesteś zmęczony. Idź do domu, zanim się zawstydzisz.”
Oto był-głos, którego używają mężczyźni, gdy myślą, że wiek uczynił kobietę nieszkodliwą.
Słyszałem to na salach sądowych od trzydziestu jeden lat, od kłamców z czystymi kołnierzami i brudnymi rękami.
«Chcę zobaczyć Emily» — powiedziałem.
«Nie możesz». jego ton zaostrzył się. «Wyszła. Prosiła, żebym ci nie mówił gdzie.”
«Pokaż mi jej wiadomość.”
«Usunąłem to.”
«Wygodne.”