„Czy wiesz, ile to pieniędzy oznacza?”
Waleria przełknęła ślinę.
„Ponad pięćdziesiąt milionów pesos”.
Renata odłożyła długopis.
„To nie jest zwykła zdrada. To oszustwo”.
Od tego momentu wszystko przyspieszyło.
Wezwano ekspertów. Przeanalizowano dokumenty. Znaleziono próbki.
Odkryli firmę-wydmuszkę – założoną tak, aby wyglądała jak firma Valerii – która otrzymywała pieniądze ze wspólnych kont.
„Próbowali sprawić wrażenie, że brałeś w tym udział” – wyjaśniła Renata.
Pojawiły się kolejne dowody: zmienione polisy ubezpieczeniowe, ukryte płatności, przekierowane tantiemy i testament faworyzujący jednego ze wspólników Ramiro.
Wszystko było zaplanowane.
Ostrożnie.
Przez lata.
Tego wieczoru Waleria wróciła do domu.
Ramiro stał w kuchni i swobodnie pytał, co jedzą na kolację.
Uśmiechnął się.
„Kurczak czy ryba?”
„Cokolwiek zechcesz” – odpowiedział.
Na początku nie widziała swojego męża.
Zobaczył mężczyznę odgrywającego jakąś rolę.
W poniedziałek wspomniał, że podpisał dokumenty w prywatnym klubie.
„To tylko rutynowa papierkowa robota” – powiedział.