„Ci sami pracownicy, którzy już rozmawiali z policją” – odpowiedziała spokojnie pani Parker.
Mój jedyny sojusznik.
Moja jedyna ochrona.
A ja nadal byłem uwięziony we własnym ciele, niezdolny jej ostrzec.
Ponieważ prawdziwym zagrożeniem nie był Ryan.
To była Claire.
Nie brzmiała na przestraszoną.
Brzmiała zirytowana.
„To bzdura” – powiedziała. „Emily miała wypadek”.
„Ciekawy wypadek” – odpowiedziała pani Parker. „Hamulce nie były uszkodzone. Były przecięte”.
Claire nachyliła się do mojego ucha.
„To niczego nie dowodzi” – szepnęła.
Ale jej ręka drżała.
Po raz pierwszy—
ona się bała.
„Nie wszyscy wiedzieli, że pójdzie tą drogą” – powiedziała pani Parker. „I nie wszyscy odnoszą korzyści z jej śmierci”.
Ryan wymusił śmiech. „Korzyść? Moja żona jest w śpiączce”.
„Twoja żona zmieniła testament”.
Pokój zamarł.
Claire cofnęła się.
„To niemożliwe…”
Poniewczasie.
„Jak to niemożliwe?” zapytała pani Parker.
Ethan mocno trzymał moją dłoń.