Część 2
Włączyłem tryb głośnomówiący i oparłem się o kuchenny blat Avy, podczas gdy rodzina Ethana rozpadała się po drugiej stronie linii.
„Natalie” – powiedziała ostro moja teściowa, Linda – „Rebecca mówi, że powiedziałaś firmie hipotecznej, że Ethan nie stać na dom bez ciebie. Co właściwie zrobiłaś?” –
zapytałam spokojnie. „Powiedziałam prawdę”.
W tle Ethan krzyczał: „Nie miałaś prawa się wtrącać”.
O mało się nie roześmiałam. „Nie, prawda? Ethan, spłacam połowę kredytu hipotecznego co miesiąc od trzech lat. Moje nazwisko widnieje na kredycie. Wyrzuciłeś mnie z domu, który jest własnością prawa”.
Zapadła półsekundowa cisza i to wystarczyło, żebym się dowiedziała. Linda nie wiedziała. Rebecca nie wiedziała. Mark z pewnością nie wiedział. Ethan jakimś cudem wmówił im, że dom jest jego.
Głos Rebekki powrócił, tym razem cieńszy. „Nie. To nieprawda. Ethan powiedział, że Natalie pomagała tylko z rachunkami”.
„Mam wyciągi bankowe” – odpowiedziałem. „Mam oryginalne dokumenty zamknięcia rachunku, dokumenty ubezpieczeniowe i zeznania podatkowe. Mam je przesłać?”
Linda jęknęła. Mark mruknął: „Mówiłaś, że nic nie bierzesz”.
Wtedy wybuchnął Ethan. „Dlaczego robisz z tego taki dramat?”
Odepchnęłam się od lady i wyprostowałam. „Bo ty i twoja siostra próbowałyście mnie eksmitować z naszej wspólnej nieruchomości, a potem wprowadziłyście tam dwie osoby bez mojej zgody. Mój prawnik dzwonił do mnie dziś rano. Ty też możesz chcieć jednego”.
To wszystko zmieniło.
W ciągu godziny Ethan zaczął pisać SMS-y. Najpierw gniewne. Potem defensywne. Potem błagalne. Powiedział, że ciąża Rebekki go „wzruszyła”. Powiedział, że jest „pod presją”. Powiedział, że może „moglibyśmy to omówić na osobności”.
Nie odpowiedziałem.