„A co, jeśli pewnego dnia po prostu będę chciała ją zapytać dlaczego?”
Claire poczuła narastający strach matki, natychmiastowy, opiekuńczy. Ale go powstrzymała.
„W takim razie zrobimy to w bezpiecznym miejscu. Z kimś, kto do tego należy. I możesz wyjść, kiedy tylko zechcesz”.
Manon skinęła głową.
„Nie teraz”.
„Nie teraz” – potwierdziła Claire.
W czerwcu szkoła zorganizowała małą wystawę końcoworoczną. Rodzice weszli na plac zabaw, mijając rysunki wulkanów, kolaże z pomnikami i krzywo przepisane wiersze. Manon powiesiła swój obraz domu.
Na dole napisała: „W domu”.
Claire stała przed nim dłużej niż było to konieczne.
Nauczycielka podeszła.
„Bardzo się zmieniła przez ostatnie kilka miesięcy”. Uniosła rękę. Pomaga innym. I q
Kiedy uczeń oskarżył kolegę z klasy o ściąganie, Manon powiedziała: „Musimy to sprawdzić, zanim ukaramy”.
Claire zamrugała zbyt szybko.
„Tak powiedziała?”
„Bardzo spokojnie. Jak mała sędzia”.
Claire zaśmiała się cicho, ale gardło ją piekło.
Tego wieczoru, kiedy wróciła do domu, Manon zapytała, czy mogą jeszcze zostawić girlandy wokół drzwi wejściowych.
„Mimo że Boże Narodzenie już dawno minęło?” zapytała Claire.
„Dokładnie. W ten sposób Boże Narodzenie nie wygra”.
Claire nie odpowiedziała od razu.
Spojrzała na małe białe lampki, które wisiały od grudnia. Przetrwały chłód, wiatr, ciekawskich sąsiadów, mijające miesiące. Niektóre żarówki migotały słabo. Inne świeciły nieruchomo.
„Dobrze” – powiedziała. „Zostawimy je”.
Pod koniec lata na nowe konto Manon wpłynęła ostatnia płatność z tytułu zwrotu. Claire wydrukowała paragon, schowała go i zadzwoniła do córki.
„Pieniądze za czesne wróciły”.
Manon podniosła wzrok znad notesu.
„Wszystko?”
„Wszystko, co zostało zabrane”.
Wydawała się zastanawiać, jak to musi się w niej czuć. Potem powiedziała:
„Więc mogę iść do szkoły artystycznej, jeśli chcę?”
Claire się uśmiechnęła.
„Jeśli chcesz”.
„Albo na weterynarię?”
„Też”.