Dziewięć dni.
Przez osiem miesięcy kobieta, którą kochał, żyła samotnie, przerażona, głodna i wyczerpana ciążą, podczas gdy on jadał w najlepszych restauracjach stolicy i wątpił w jej wierność z powodu fałszywego zdjęcia. Czuł do siebie głęboką nienawiść.
„Chodź ze mną do domu” – błagał, a jego głos załamał się od łez. Elise cofnęła się o krok, zaniepokojona.
„To już nie jest mój dom”.
„Więc to miejsce będzie twoim absolutnym schronieniem na dzisiejszą noc. Wymienię wszystkie zamki. Moja matka nigdy więcej tu nie postawi stopy. Nie musisz mi wybaczać ani mi ufać, ale pozwól mi zaopiekować się wami obiema”.
Elise była zbyt zmęczona, by kontynuować tę wyczerpującą walkę. Przeraźliwy ból w dolnej części pleców, gryzący głód w żołądku, długie miesiące absolutnej samotności – wszystko zdawało się rozpadać w jej oczach.
„Robię to tylko dla dziecka” – wymamrotała w końcu, pokonana przez wyczerpanie.
„Dla dziecka” – powtórzył żarliwie Alexandre. – „I dla ciebie”.
Tej nocy, do rozległej rezydencji w Neuilly-sur-Seine, Élise weszła, jakby wkraczając na pole minowe niebezpiecznych wspomnień. Miejsce było dokładnie takie samo: obrazy starych mistrzów, designerskie meble. Ale nie była już tą samą kobietą. Dr Rousseau, znany położnik, przybył godzinę później w nagłym wypadku. Zbadał Élise z najwyższą starannością i umieścił mały monitor płodu na jej ciążowym brzuchu. Nagle luksusową ciszę głównej sypialni przerwał szybki, potężny i cudowny dźwięk.
Bum, bum, bum, bum.
Bicie serca dziecka.
Aleksander musiał mocno oprzeć się o ścianę, żeby nie upaść. Nie mógł powstrzymać łez, które zalały mu twarz. To była najwspanialsza melodia, jaką kiedykolwiek słyszał.
Elise odwróciła głowę w jego stronę. Po raz pierwszy od ośmiu długich miesięcy w jej oczach nie było nieufności ani nienawiści. Powoli wzięła drżącą dłoń Aleksandra i delikatnie położyła ją na swoim brzuchu.
W tym momencie dziecko mocno kopnęło.
Aleksander cicho szlochał.
„Żyje” – krzyknął.
„Był ze mną przez cały ten czas” – powiedziała dumnie Elise. „Trzymał się”.
Diagnoza była jednoznaczna: Elise cierpiała na ciężką anemię i była skrajnie wyczerpana, ale jakimś cudem dziecko było energiczne i silne. Teraz potrzebowała całkowitego odpoczynku i ani jednego dnia zajęć domowych.
Kiedy Elise w końcu zasnęła, pokonana zmęczeniem w jedwabnej pościeli, Alexandre wsiadł do samochodu. Pojechał pod adres, który mu podała. Wspiął się po sześciu piętrach schodów w podupadłym starym budynku bez windy. Kiedy otworzył drzwi do pokoju dla służby kluczem Elise, jego serce roztrzaskało się na tysiąc kawałków.