„Nie waż się”.
Eliza odwróciła się do niej.
„To ty uklęknęłaś przed żonatym mężczyzną na oczach jego pracowników. Porozmawiajmy o odwadze”.
Adrien w końcu spróbował czegoś, co przypominało prawdę.
„Audyt będzie bezużyteczny”.
„Zobaczymy” – powiedział neutralnie Maître Delmas.
A 40 minut później okazało się, że audyt wstępny służył już wielu celom. Dyskretnym premiom. Prywatnym wydatkom. Wymiana zdań między Adrienem i Victoire sugerowała, że od miesięcy przygotowywali się nie tylko do pojednania, ale także do stopniowej erozji praw Élise poprzez plan przedstawiony jako technicznie solidny. Planowali ją ominąć, utrzymując ją w roli dyskretnej i rzekomo potulnej żony, aż było za późno. Kilku członków zarządu zbladło, czytając fragmenty. Jeden z nich zdjął okulary, żeby potrzeć oczy, jakby wstyd można było zmyć naciskiem palca.
Jednak ostatecznie szalę zwycięstwa na spotkaniu przeważyły nie pieniądze. To wydrukowany e-mail, wysłany 3 miesiące wcześniej przez Adriena do Victoire, w którym napisał:
„Ona nigdy nie zrobi furory. Myli lojalność z miłością”. Elise spojrzała na zdanie bez mrugnięcia okiem. Nie dlatego, że jej nie bolało. Ponieważ już wryło się w nią jak martwa prawda. Wtedy zrozumiała, że najgorsze nie było „tak” wypowiedziane w pałacu. Najgorsza była cicha pogarda, która to umożliwiła.
Głosowanie odbyło się o 12:12. Adrien został zwolniony. Victoire opuściła salę, zanim jeszcze dobiegło końca, z twarzą pozbawioną wyrazu, dramatycznej godności, jakiejkolwiek scenicznej atmosfery. Eleganckie drapieżniki nienawidzą być widziane, gdy przegrywają. Adrien jednak pozostał na swoim miejscu. Nagle wyglądał jak zwyczajny człowiek, co dla kogoś, kto zbudował swoje życie na pozorach, było niemal jak zniknięcie.
Kiedy pozostali wyszli, poprosił Elise, żeby została jeszcze pięć minut.
„Kochałem cię” – powiedział cicho.
Spojrzała na niego. Może to była prawda. Gdzieś. Kiedyś. Ale niektóre formy miłości nie są warte ocalenia, gdy żywią się uprzedzeniem drugiej osoby.
„Myślę”, odpowiedziała, „że najbardziej kochałeś to, kim ci pozwoliłam być”.
Zamknął oczy.
„Zniszczysz mnie”.