Do starszej siostry w szytym na miarę garniturze. Do kobiety, która zapłaciła połowę zaliczki firmie cateringowej, kiedy kwiaciarnia przekroczyła budżet. Do osoby, która trzy godziny wcześniej zapytała mnie, czy jestem „pracownikiem lokalu”, bo pomagałem wyciągać ozdoby z alejki.
Wstałem.
Mikrofon wydał niski, piskliwy dźwięk, gdy zacisnął mocniej dłoń.
Spojrzałem na drugi koniec pokoju i powiedziałem wyraźnie: „Czy ty w ogóle wiesz, kim jestem?”
Jego twarz była pozbawiona koloru.
Ponieważ w tym momencie zrozumiał dwie rzeczy naraz.
Przede wszystkim nie siedziałem bezczynnie.
Po drugie, obraził niewłaściwą osobę w pomieszczeniu, w którym wszyscy już to zauważyli.
Po moim pytaniu zapadła cisza – usłyszałem, jak obsługa cateringu zatrzymała się na korytarzu.
Richard lekko obniżył mikrofon. „Słucham?”
„Nie” – odpowiedziałem. „Pytałem, czy wiesz, kim jestem”.
W oczach Lily pojawiły się łzy, ale nie ze wstydu. Była zła. To było dla mnie ważniejsze niż cokolwiek innego w tym pokoju.
Ethan zrobił krok naprzód. „Musisz przestać”.
Ale nie chciałam, żeby przestał – jeszcze nie.