— Och, Danielu-mruknęła łagodnym śmiechem.
«Powinieneś był to zrobić dawno temu.”
Na dole schodów Elena nic nie powiedziała.
Stała w deszczu, jedna ręka opierała się ochronnie nad ciężarnym brzuchem, druga zwisała luźno u jej boku.
Jej ciemne włosy przylgnęły do jej twarzy.
Jej prosta niebieska sukienka ciążowa-którą kiedyś wyśmiewał Daniel, że wyglądała tanio-była przemoczona i przyciśnięta do jej nóg.
Wyglądała na zimną.
Wyglądała na wyczerpaną.
Ale nie wyglądała na zepsutą.
I to niepokoiło go bardziej, niż gdyby płakała.
Przez trzy lata Elena była cicha, ostrożna, nieskończenie cierpliwa.
Poślubiła go skromnym pierścionkiem, wprowadziła się do jego małego domu, gotowała posiłki w znoszonej kuchni i bez protestu znosiła krytykę matki.
Nigdy nie prosiła o więcej.