Za wieżą deszcz zalewał miasto srebrnymi strugami.
Adeline weszła do środka bez parasola, z ręką na brzuchu, jakby mogła osłonić swoje nienarodzone dzieci przed samą zdradą. Kilka minut później jej dostęp do konta bankowego został zablokowany, a ekran pokazał, że zostało jej tylko kilkaset dolarów. Pięć lat małżeństwa zamieniło się w saldo zbyt małe, by przetrwać. Nie mając samochodu i gdzie się zwrócić, wsiadła do miejskiego autobusu, który pachniał mokrymi płaszczami i wyczerpaniem. Nagle ból uderzył bez ostrzeżenia. Ostry skurcz sprawił, że chwyciła się za siedzenie i szepnęła, żeby jeszcze tego nie robiła. Kiedy kolejna fala nadeszła z większą siłą, jej krzyk uciszył pasażerów wokół niej.
Wtedy właśnie wstał mężczyzna z tyłu autobusu. Miał na sobie ciemny płaszcz i poruszał się z takim spokojem i pewnością siebie, że ludzie odwracali się, nie rozumiejąc, dlaczego. Podszedł prosto do niej i powiedział, że kierowca nie zatrzyma autobusu i że ona jedzie z nim. Zanim zdążyła zaprotestować, podniósł ją, jakby jej ciężar nic nie znaczył, otworzył wyjście awaryjne i poniósł przez deszcz w kierunku dyskretnego pojazdu opancerzonego czekającego za barierkami.
Wsadził ją do środka, wydał krótkie polecenie kierowcy i wręczył jej czarną kartkę ze złotymi literami. Polecił jej spokojnie oddychać i zadzwonić pod ten numer, jeśli Nick Drayke znów się do niej zbliży tej nocy. Na kartce widniał napis Lucien Arkwright, nazwisko kojarzone z niezwykłymi wpływami w sądach, rządzie i finansach. Adeline zapytała, dlaczego w ogóle jej pomaga. Lucien spojrzał na nią przez dłuższą chwilę i powiedział, że jej matka prosiła go, aby ją chronił przed śmiercią.
Zanim Adeline zdążyła to przetworzyć, jej telefon rozświetlił się wiadomością, która ją sparaliżowała. Było tam zdjęcie Nicka stojącego w recepcji szpitala, a za nim prawnicy. Wiadomość informowała, że wiedział, że Adeline spodziewa się trojaczków i że nie opuści szpitala z jego spadkobiercami. Lucien przeczytał wiadomość, odłożył słuchawkę i powiedział, że skoro Nick uważa, że wpływy czynią go nietykalnym, to nigdy nie poniósł konsekwencji na takim poziomie jak Lucien. Pojazd ruszył w kierunku szpitala Aster Ridge Private Hospital, gdzie personel już czekał, jakby cała trasa była przygotowana z wyprzedzeniem.
Kiedy dotarli na miejsce, Adeline była w stanie głębokiego niepokoju. Lucien wydawał już bezpośrednie polecenia: zabezpieczyć salę porodową, ograniczyć dostęp, nie wpuszczać osób nieupoważnionych. Przy wejściu do szpitala ochrona natychmiast się usunęła. Przez szybę głównego holu Adeline zobaczyła mężczyzn w drogich garniturach kłócących się za barierką i zdała sobie sprawę, że Nick już dotarł do szpitala. Krzyczał, że dzieci należą do niego. Lucien nawet nie spojrzał w jego stronę. Szedł dalej, podczas gdy lekarze wbiegli z noszami.