W sali porodowej świat wypełniły fragmenty bólu, głosów i sterylnego światła.
Lekarz stwierdził niepokój płodu i zalecił natychmiastową interwencję. Adeline z przerażeniem wyciągnęła rękę, a Lucien pochylił się na tyle blisko, by usłyszała jego obietnicę, że nie będzie sama ani chwili. Przez łzy zapytała, kim on naprawdę jest dla niej. Jego odpowiedź zburzyła wszystkie jej przekonania na temat własnego życia. Powiedział jej, że to on jest mężczyzną, do którego matka napisała w noc przed śmiercią – i tym, który powinien był ją wcześniej odnaleźć. Potem znieczulenie ją wciągnęło.
Kiedy się obudziła, pierwszą rzeczą, jaką usłyszała, było to, że cała trójka dzieci przeżyła. Dwóch chłopców i jedna dziewczynka. Bezpieczni. Stabilni. Żywi. Ulga uderzyła ją, zanim myśli mogły ją dogonić. Niedługo potem Lucien wszedł do pokoju, wyglądając na bardziej zmęczonego, niż pozwalał sobie wcześniej pokazywać. Kiedy zażądała prawdy o jej matce, położył zapieczętowaną kopertę obok jej łóżka i wyjaśnił, że jej matka, Isolde Marlowe, była kiedyś z nim głęboko związana, a ich życie zostało rozdarte przez polityczną i korporacyjną ingerencję rodziny Drayke. List ujawnił jeszcze głębszą prawdę: Nick Drayke Senior ukrywał prawdziwe pochodzenie Adeline i manipulował wydarzeniami przez dziesięciolecia. Lucien powiedział jej wprost, że jest jej biologicznym ojcem — i że Nick zawsze obawiał się, co ta prawda może pewnego dnia ujawnić.
