Moja siostra zadzwoniła do mnie o północy i wyszeptała: «Zgaś wszystkie światła. Idź na strych. Nie mów mojemu mężowi.»Myślałem, że ona rozpada się na części, dopóki nie zajrzał przez klepki parkietowej….
Moja siostra zadzwoniła do mnie w 12:08 w nocy.

Prawie to zignorowałem.
Mój mąż, Caleb Morrison, spał obok mnie w naszym domu na obrzeżach Arlington w Wirginii. Deszcz stukał równomiernie w okna sypialni, a Elektroniczna niania na mojej szafce nocnej świeciła na Zielono z pustego pokoju dziecinnego naszego syna. Noah spędzał weekend z rodzicami Caleba, co było jedynym powodem, dla którego w ogóle udało mi się spać.
Kiedy zobaczyłem imię mojej siostry, pchnąłem się prosto.
Mara.
Mara pracowała dla FBI. Nigdy nie zadzwoniła tak późno, chyba że ktoś umarł lub miało się wydarzyć coś strasznego.
Odpowiedziałem szeptem. «Mara?”
Jej głos był napięty. «Słuchaj uważnie. Wyłącz wszystko. Twój telefon, światła, wszystko. Idź na strych, zamknij drzwi i nie mów Calebowi.”
Przeze mnie przeszedł chłód. «Co?”
— Teraz, Elise.”
Spojrzałam na męża. Leżał odwrócony, oddychając powoli i stabilnie.
— Przerażasz mnie-wyszeptałem.
Głos Mara rzucił się w krzyk. «Po prostu to zrób!”
Przeprowadziłem się, zanim mogłem to zakwestionować.
Wyślizgnąłem się z łóżka, bez zastanowienia złapałem ładowarkę do telefonu i wkradłem się do korytarza. Za mną Caleb się przesunął.
«Elise?- mruknął.
Zamarłem.
«Dostaję wodę» — powiedziałem.