Obejrzałam zdjęcia z naszego ślubu, na którym urodzili się George i Phillip. Widziałam jego pierwsze kroki, lata szkolne i ukończenie szkoły.
Było zdjęcie, na którym przedstawiał nam Melindę, kiedy byli mali i szczęśliwi. Były też zdjęcia Skyler i Jace’a z dzieciństwa.
Na ostatnich zdjęciach George-jal miał siwe włosy, ale wciąż był pełen życia. Kto by pomyślał, że zawał serca dopadnie go tak nagle?
Po jego śmierci wytrwałem. Pracowałem na oddziale ratunkowym jeszcze przez dwa lata, zanim przeszedłem na emeryturę.
Kilka miesięcy później Phillip stracił pracę inżyniera. Od razu do mnie zadzwonił.
Zapytał, czy mogliby u mnie zostać nawet rok, dopóki nie staną na nogi. Oczywiście się zgodziłem, bo nie mogłem odmówić mojemu jedynemu synowi.
Sprzedali dom, żeby spłacić długi, głównie hazardowe. Phillip miał problem z zakładami sportowymi.
Wprowadził się i dostał pracę jako operator w fabryce części samochodowych. To był duży spadek pensji.
Melinda została w pralni. Ledwo wiązali koniec z końcem, ledwo starczało im na pokrycie kosztów utrzymania i edukacji dzieci.
Nigdy nie prosiłem ich o czynsz, tylko o ich udział w rachunkach za media. Ale stopniowo i podstępnie wszystko się zmieniło.
Melinda zaczęła mi rozkazywać w mojej własnej kuchni, przestawiając meble. Krytykowała moje nawyki, a Phillip milczał.
Na początku starałem się ostrożnie trzymać swoich granic, ale za każdym razem kończyło się to zimną wojną. Zacząłem więc ustępować w sprawach drobnych, a potem w większych.
Schowałem album, kiedy Skyler zapukała. Wróciła wcześniej, niż się spodziewałem.