Zauważyłem karalucha biegnącego po podłodze w łazience.
Drugiego dnia kontynuowałem publikowanie wpisów, nadal tak samo spokojnych i szczerych jak zawsze.
Widzisz, postanowiłem przeciwstawić się próbom ukrycia się ze strony Jake’a i Lorraine, mówiąc, że nie chcę się ukrywać.
Miałem inne plany, ale to była najważniejsza część.
Zamieściłam zdjęcie cienkiego śpiwora, który ostrożnie położyłam na łóżku, ponieważ nie mogłam się zdobyć na dotknięcie kołdry.
„Myślę, że w ten sposób będę lepiej spać” – napisałem w podpisie.
Nie mogłam się zdobyć na dotknięcie kołdry.
Opublikowałem zdjęcie, które zrobiłem dzień wcześniej o zmierzchu, zza okna. Na zdjęciu migające światła neonów rzucają dziwne cienie na zalany wodą sufit.
Darmowa rozrywka.
Następnie pokazałem mały zielony fragment, który wyrósł ze szczeliny pod zlewem, wciąż żywy i wytrwały.
Mam roślinę doniczkową!
Potem mój telefon zaczął się włączać.
Udostępniłem zdjęcie małej zielonej plamki wyrastającej z pęknięcia pod zlewem.
Ludzie zaczęli coś zauważać.
W komentarzach pojawiały się wypowiedzi przyjaciół, współpracowników i osób, z którymi nie rozmawiałem od lat.
„Czy wszystko w porządku?”
„Czy to jest tymczasowe?”
„Dlaczego tu jesteś?”
„Nie zasługujesz na to.”