Zbliżało się.
„To niemożliwe. Kłamiesz… On nie żyje!”
Kobieta pokręciła głową. „Jest w pokoju 214. Idź sam.”
Odwróciłam się, żeby rozejrzeć po holu szpitala. Nie pamiętam, kiedy szłam. W jednej chwili byłam już przy drzwiach wejściowych, a w drugiej na końcu długiego, beżowego korytarza.
„To niemożliwe. Kłamiesz… On nie żyje!”
Wpatrywałem się w jasne, drewniane drzwi. Na nich widniały czarne numery: Pokój 214.
Odwróciłam się. Anna stała kilka kroków ode mnie. Wyglądała olśniewająco w sukni ślubnej, ale też wyglądała na przerażoną.
„Pani Patterson powiedziała, że z tobą rozmawiała” – powiedział cicho.
„Wiedziałeś od początku i mi nie powiedziałeś?” – odpowiedziałem.
Pielęgniarka spojrzała na nas, ale nas to nie interesowało.
Wyglądała fantastycznie w swojej sukni ślubnej.
Przełyka ślinę z trudem. „Tak. Chciałem ci powiedzieć.”
„Kiedy? Po ślubach? Załamałam się. „Pozwoliłeś mi obiecać ci wieczność, nie wiedząc, że… nie wiedząc, że byłeś przy mnie?”
„Logan, proszę, posłuchaj mnie.”