To nie jest bezpieczne.
On nie jest niewinny.
Jakaś sytuacja pośrednia, czekanie w pokoju szpitalnym, by dowiedzieć się, co może przetrwać.
Potem mój telefon zawibrował raz, chociaż był wyłączony.
Być może zapamiętana wibracja.
Albo poczucie winy, że przywróciliśmy mu zdrowy rozsądek.
Włożyłem rękę do kieszeni, wyjąłem telefon i położyłem go na stole, nie włączając go.
Lucie zauważyła ten gest.
Tym razem nie skinął głową.
Ale nie odwrócił wzroku.
Po chwili powiedział: „Kiedy stąd wyjdziemy, nie chcę wracać do domu i szukać twoich wiadomości”.
Zrozumiałem, o co właściwie pytasz.
To nie jest mieszkanie.
Nie chodzi tu o pocztę głosową.
O tym, czy w końcu stanę między sobą a tym, co uważałam za nieszkodliwe.
Spojrzałem na swój telefon.