„Więc przynajmniej wiedziałaś, że dziecko cierpi”.
Amandine nie odpowiedziała.
To wszystko.
W marcu spłata została nakazana w ramach ugody zatwierdzonej przez sąd, z obowiązkowym harmonogramem spłat i możliwością zajęcia mienia w przypadku opóźnienia. Geneviève musiała sprzedać biżuterię, którą lubiła pokazywać podczas rodzinnych posiłków. Olivier sprzedał swój motocykl po trzech tygodniach upokarzających reklam na Leboncoin. Pieniądze wracały powoli, w zimnych, niewyjaśnionych bryłach.
38 700 euro nie zagoiło rany po sznurku.
Ale to było przyznanie się do winy.
A czasami, zanim uda się osiągnąć pokój, rzeczywistość musi zostać gdzieś spisana.
Sąd narzucił również ramy: zakaz bezpośredniego kontaktu z Manon. Wszelkie wznowienie kontaktu musiałoby odbyć się w drodze mediacji rodzinnej, po uprzednim skorzystaniu z pomocy psychologicznej Geneviève. Olivier nie miałby prawa do odwiedzin, nie mógłby dzwonić, nie mógłby pisać.
Kiedy Claire odczytała decyzję na głos w kuchni, Manon milczała.
„Czujesz ulgę?” zapytała Claire.
Manon wzruszyła ramionami.
„Nie wiem. Mam wrażenie, że kiedy jestem szczęśliwa, staję się wredna”.
Claire złożyła kartkę.
„Ulga, że już się nie boję, nie oznacza bycia wredną”.
Manon długo się zastanawiała.
„Więc trochę mi ulżyło”.
Tego wieczoru jedli makaron z masłem na kanapie. Nic spektakularnego. W tle grał telewizor, deszcz uderzał o szyby, skarpetki Manon były niedopasowane. Claire poczuła, że oddycha głęboko.
Wiosną dom się zmienił.
Na początku niewiele. Nowy zamek. Jaśniejsze zasłony. Pudełko Antoine’a nie było już schowane z tyłu szafy, ale w gabinecie, gdzie ważne rzeczy nie były już zakopane.
Wtedy Manon zapytała, co zrobią ze starym garażem na tyłach ogrodu. Olivier przez lata przechowywał tam swoje narzędzia, pudełka i resztki po budowie, powtarzając, że „zawsze należał do Delorme’ów”. Po interwencji prawnika musiał wszystko wynieść. Zostawił plamy oleju na podłodze, pęknięte okno i dziury w ścianie.
„Czy moglibyśmy go przerobić na warsztat?” zapytała Manon.
„Po co?”
„Do rysowania. Do malowania. Może na początku do robienia brzydkich rzeczy”.
Claire uśmiechnęła się po raz pierwszy tego dnia.