Tego wieczoru, kiedy naczynia były już umyte i w domu panowała cisza, wyszedłem.
Edwin znów był na ganku.
Oparłem się o balustradę. „Nie jesteś bezpieczny” – powiedziałem.
“Ponownie.”
„Będą zadawać pytania”.
“Jestem gotowy.”
Tego wieczoru było spokojniej i lżej, czego się nie spodziewałem.
Nie dlatego, że wszystko zostało naprawione, ale dlatego, że wszystko w końcu zostało upublicznione.
Nie było już czasu na rozmyślanie.
Po prostu… Co dalej.
I po raz pierwszy od dłuższego czasu znaleźliśmy się wszyscy w sytuacji, w której mogliśmy to rozwiązać.
Razem.
Brak powiązanych postów.