Przez chwilę myślałem, że się waha.
Ale tego nie zrobił.
“Jeśli mi pozwolisz.”
Nikt go nie przytulił. Nikt nie rzucił się naprzód.
Zamiast tego Dora powiedziała: „Zacznijmy robić obiad”.
Jakby to było po prostu… Następny krok.
Zrobiliśmy tak.
Kolacja tego wieczoru była inna. Nie napięta – po prostu nieznana.
Edwin siedział na końcu stołu, jakby nie chciał usiąść.
Dora zadała mu małe pytanie – chyba o pracę.
Odpowiedział.
Lyra zadała kolejne pytanie.
Jenny przez chwilę milczała.
Potem, w połowie, odezwał się.
Nie było łatwo. Nie było ciepło.
Ale to też nie było daleko.
Przyglądałem się temu wszystkiemu w milczeniu.
Pozwoliłem, aby sytuacja rozwinęła się dalej, bo nie byłem w stanie tego kontrolować.
Nigdy tak nie było.