“Naprawdę przez cały ten czas nie było cię w domu?”
Edwin spuścił głowę, zawstydzony.
Dora zrobiła krok naprzód.
„Myślałeś, że nie zauważymy? Że to nie ma znaczenia?”
Jego wyraz twarzy nieznacznie się zmienił.
„Myślałem… że będzie ci lepiej. I nie chciałem przyćmiewać pamięci o twojej matce”.
„Nie tobie o tym decydować” – powiedział.
„Teraz wiem. I bardzo mi przykro.”
Po raz pierwszy zobaczyłem łzy w jego oczach.
Lyra uniosła jeden z dokumentów. „Czy to prawda? Czy to ty to wszystko zrobiłeś?”
„Tak. Pracowałem tak ciężko, jak mogłem, żeby to naprawić.”
Ale Jenny pokręciła głową.
“Wszystko pominąłeś.”
“Ja wiem.”
„Skończyłem studia. Wyprowadziłem się. Wróciłem. Nie było cię ani chwili.”
Cisza.
Wydawało się, że Jenny chce powiedzieć coś jeszcze, ale zamiast tego odwróciła się i usiadła obok niego w milczeniu, czując ból po latach.
Dora podeszła bliżej, aż w końcu oddaliła się na tyle, że nie było już od niej większej odległości.
„Zostajesz teraz?”