Nawet Daniel odwrócił wzrok.
Drzwi frontowe otworzyły się szerzej.
Margaret Mercer wyszła, owinięta jedwabiem, jej wyraz twarzy był ostry i kontrolowany.
— Cóż — powiedziała chłodno. «Przynajmniej w końcu odchodzi.”
Elena zwróciła się do niej.
Margaret nigdy nie ukrywała swojej niechęci. Od samego początku traktowała Elenę jak kogoś, kto nie należał.
Krytykowała wszystko-gotowanie, ubrania, nawet to, jak stała.
Kiedy Elena zaszła w ciążę, gorycz Margaret tylko się pogłębiła.
Teraz zrobiła krok do przodu, wskazując na walizkę.
«Nie zostawiaj tutaj swojego bałaganu. Zabierz swoje rzeczy i idź.”
— Ta walizka nie jest tania-powiedziała cicho Elena.
Victoria spojrzała na to ponownie-jej wyraz twarzy się zmienił.
Nawet przesiąknięta deszczem skóra miała jakość, której nie można było sfałszować.
«Czy to Hermès?»szepnęła.