„Rozumiem, ale to skomplikowane z tą rodziną. Przyjrzymy się tej sprawie” – zapewnił ją.
Frustracja narastała: „Skomplikowane” – to słowo nie dawało mi spokoju, gdy wychodziłem, z gryzącym uczuciem w żołądku. Czy to wystarczyło? Wieczorem zadzwoniłem do Richarda.
„Claire? Co się dzieje?” – odpowiedział głosem gładkim, zbyt gładkim.
„Wiem, co zrobiłeś. Słyszałem wszystko, jak rozmawiałeś z Emmą, jak ją nastraszyłeś” – powiedziałem drżącym głosem.
„Włożyłeś magnetofon do torby?” zaśmiał się, śmiechem tak zimnym, że przeszedł mnie dreszcz.
„Terroryzowałeś sześciolatkę! Nazwałeś ją kłamczuchą, a nie prawdziwą dziewczynką!” – krzyknąłem.
„Zdyscyplinowałam go. Czegoś, czego nie rozumiesz. David by mi nie pozwolił, wiedział, jak wychować dziecko, a nie jak je rozpieszczać tak jak ty” – odpowiedziała beznamiętnie.
„Nie wymawiaj jego imienia! Nigdy go już nie zobaczysz!” – krzyknęłam ze ściśniętym gardłem.
„Postaraj się to zatrzymać” – powiedział i się rozłączył.
Wpadł w furię, ale następnego dnia dostałem list od jego prawnika, który domagał się prawa do odwiedzin dziadków, wykorzystując śmierć Davida jako narzędzie. Walka zaostrzyła się, a mój świat wirował w wirze strachu i determinacji. Skontaktowałem się z moją prawniczką, Jessicą, i wojna się rozpoczęła.
***Batalia prawna przybiera na sile (Rozszerzenie)
Przez kolejne kilka tygodni sale sądowe stały się moją codziennością. Klimatyzacja w salach rozpraw była dusząca, a napięcie wręcz namacalne. Moja prawniczka, Jessica Monroe, przeglądała dokumenty w swoim biurze, zawalonym książkami prawniczymi i pustymi kubkami po kawie. Emma miewała coraz częstsze koszmary, budziła się z krzykiem, a ja leżałam bezsennie godzinami, walcząc z własnymi wewnętrznymi demonami. Napięcie narastało, z każdym dniem stając się coraz bardziej przytłaczające, jakby przygniatał nas ciężar świata.
„Oni wszystkiemu zaprzeczają, twierdzą, że nagranie zostało zmontowane i że manipulujesz Emmą” – powiedziała Jessica na spotkaniu, uważnie obserwując.
„Ale mamy dowód! A co z SMS-ami?” – nalegałem, siedząc przy stole z drżącymi rękami.