Dwie zabawne historie, dwa nieoczekiwane zwroty akcji i sytuacje równie zaskakujące, co zabawne. Pomiędzy nieporozumieniami a codziennym humorem, te żarty dowodzą, że najprostsze historie są często najzabawniejsze.
Wszyscy uwielbiamy zabawne historie, które zaczynają się zwyczajnie, a kończą zupełnie nieoczekiwanie. Właśnie tak jest w przypadku tych dwóch krótkich żartów, które grają na niespodziankach, nieporozumieniach i codziennych sytuacjach. Pomiędzy księdzem i zakonnicą zagubionymi w śniegu, a inną zakonnicą, która chce spróbować whisky, te historie dowodzą, że najlepsze żarty są często najprostsze. Przygotuj się na uśmiech, bo zakończenie zdecydowanie nie jest takie, jakiego się spodziewasz.
Zabawna historia, która nie kończy się tak, jak oczekiwano

Ksiądz i zakonnica zgubili się w śnieżycy. Po chwili natknęli się na małą chatkę.
Wyczerpani, mieli zamiar zasnąć. Na podłodze leżała sterta koców i śpiwór, ale było tylko jedno łóżko.
Ksiądz, jak dżentelmen, powiedział: „Siostro, śpij w łóżku. Ja będę spał na podłodze w śpiworze”.
Właśnie gdy wkładano go do worka i zaczynał zasypiać, zakonnica powiedziała: „Ojcze, jest mi zimno”.
Wyszedł ze śpiwora, wstał, wziął koc i przykrył ją.