Ponownie włożył się do śpiwora i zaczął zasypiać, gdy zakonnica powtórzyła: „Ojcze, nadal jest mi bardzo zimno”.
Wyszedł z worka, wstał, przykrył ją kolejnym kocem i położył się z powrotem. Gdy tylko zamknął oczy, powiedziała: „Ojcze, jest mi tak zimno”.
Tym razem pozostał w pozycji leżącej, mrugnął i uśmiechnął się. Potem powiedział: „Siostro, mam pomysł. Jesteśmy tutaj, na łonie natury, gdzie nikt nigdy się nie dowie, co się stało. Udawajmy, że jesteśmy małżeństwem”.
Zakonnica odpowiedziała cicho: „To mi całkowicie odpowiada”.
Na co ksiądz krzyknął: „No to wstawaj i idź po swój koc!”
Ach, radości małżeństwa!
Mam nadzieję, że ten żart Cię rozśmieszy! Miłego dnia!
Dlaczego takie historie zawsze nas rozśmieszają?

Ten żart jest tak skuteczny nie tylko ze względu na puentę. Chodzi o to, że nawiązuje do sytuacji, które wiele osób rozpoznaje. Początek przypomina romantyczną lub bardzo grzeczną historię, a zakończenie sprowadza wszystko z powrotem do codziennej rzeczywistości.
Humor często opiera się na kontraście między tym, co sobie wyobrażamy, a tym, co się naprawdę dzieje. I w życiu pary ten kontrast często istnieje: na początku chcemy być idealni, uważni, nieskazitelni, a potem normalność bierze górę.
Ostatecznie to właśnie ta mieszanka uczuć, rutyny i drobnych nieporozumień tworzy prawdziwe życie. To właśnie w tym kontekście często poznajemy życie pary takim, jakie jest naprawdę.