Spodziewałem się, że Lorraine już dawno nie będzie, ale gdy wszedłem, jej buty stały przed drzwiami.
Ja też dzwoniłem.
Lorraine stała w salonie ze skrzyżowanymi ramionami i przenikliwym wzrokiem, jakby na coś czekała.
„Och, naprawdę miałeś czelność się tu pojawić, po tym jak upokorzyłeś nas w sieci”.
Jake pojawił się za nim, zaciskając szczękę.
„Podobało ci się? Jak możesz tu grać ofiarę?”
Wyprostowałem ramiona i przygotowałem się do walki mojego życia.
Jake pojawił się za nim, zaciskając szczękę.
„Nie wybrałem tego miejsca, Jake. Ty je wybrałeś.”
Uśmiechnął się szyderczo, a w jej śmiechu rozpoznałem głos jego matki. „Czego się spodziewałeś po pięciogwiazdkowym hotelu? Wiesz, ile kosztuje ten motel?”
„Wiesz, jak bardzo było zniszczone?”
Mój mąż z irytacją uniósł ręce. „Po co musisz wszystko dramatyzować?”
Uśmiechnął się szyderczo.
„Dramaturgia? Zmusiłeś mnie do opuszczenia własnego domu, bo ona” – wskazałem na Lorraine – „jest histeryczką”.
Lorraine uniosła brodę.
„Dałem mu ten dom. Mam pełne prawo tu zostać. Właśnie przedstawiłem mu swoje warunki”.
Pomachałem Jake’owi. „A ty ich szanowałeś”.
Zacisnął usta.
Lorraine uniosła brodę.