CZĘŚĆ 2: Wtedy otworzyłam drzwi wejściowe na oścież.
To, co zobaczyłam na zewnątrz, zmieniło wszystko.
Nasi sąsiedzi też tam byli.
Pani Rivera stała obok z telefonem w dłoni. Pan Collins, emerytowany policjant, szedł już w stronę ganku z drugiej strony ulicy. Dwóch innych stało w pobliżu i nasłuchiwało.
Zapomniałam, że okna są otwarte. Zapomniałam, jak głośny potrafi być Adrian.
Ale słyszeli wystarczająco dużo.
Pan Collins spojrzał na zraniony nadgarstek Adriana, potem na moją rozciętą wargę i teczkę na biurku.
„Isabello” – powiedział ostrożnie – „czy mam zadzwonić na policję?”
Adrian wskazał na mnie. „Zaatakował mnie!”
Podniosłam telefon. „Po włamaniu złapał mnie za włosy i próbował zmusić do oddania spadku”.
Pani Rivera stanęła za mną i narzuciła mi sweter na ramiona. Do tej pory nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo się trzęsę.
Vanessa szepnęła: „Adrian, powinniśmy iść”.
Ale Adrian był zbyt wściekły, żeby jasno myśleć.
Podniósł teczkę i próbował ją przepchnąć obok mnie.
Ruszyłem szybciej. Złapałem ją z powrotem i rzuciłem na podłogę, papiery walały się wszędzie. Na ostatniej stronie był kolejny źle skopiowany dokument, sfałszowany podpis pod umową przeniesienia własności.
Pan Collins pochylił się i podniósł go, a jego twarz stężała.
„To wygląda na próbę oszustwa” – powiedział.
Pewność siebie Adriana prysła.
Po raz pierwszy od lat zdał sobie sprawę, że nie jestem sam.
Policja przyjechała w ciągu kilku minut. Przekazałem im nagranie. Pani Rivera złożyła zeznania. Pan Collins opowiedział, co widział. Vanessa próbowała udawać, że była tuż przed domem, ale na moim nagraniu usłyszałem, jak się śmieje, gdy Adrian mnie chwycił.