Każda zła myśl, której pozwalam rosnąć w moim wnętrzu.
W windzie oparł się o ścianę i przycisnął teczkę do piersi.
W świetle jarzeniówek jego twarz wyglądała niemal staro.
Zostałem przy niej, tym razem jej nie dotykając, bo nie byłem pewien, czy mój dotyk nadal będzie ją pocieszał.
Liczby nad drzwiami powoli malały.
Czwarte piętro.
Po trzecie.
Drugi raz.
Każda przerwa była dla mnie małą karą.
Przy wejściu uderzyło nas nocne powietrze, a Lucie wzięła głęboki oddech przez zaciśnięte zęby.
Zaprowadziłem go do samochodu, otworzyłem drzwi pasażera i położyłem rękę na dachu.
Zatrzymał się przed wejściem.
Przez przerażającą chwilę myślałem, że zemdleje.
Zamiast tego spojrzał na mnie i zapytał: „Czy najpierw się mnie bałaś, czy najpierw byłaś zła?”
Pytanie było na tyle delikatne, że niemal miłe.
To jeszcze pogorszyło sytuację.