Mógł skłamać.
Mógł wybrać łagodniejszą wersję, tę, w której miłość jest po prostu przerażona strachem.
Wersja, w której byłem dobrym człowiekiem, który popełnił straszny błąd w strasznym czasie.
Ale on już widział moją twarz.
A już widziałem historię jego połączeń.
„To ja się pierwszy zdenerwowałem” – powiedziałem.
Jej powieki drżały, ale nie płakała.
Skinął głową tylko raz, jakby ukryte w nim podejrzenia w końcu znalazły odpowiedź.
Następnie wsiadł do samochodu.
Jechałem szybciej, niż powinienem, chociaż każde czerwone światło zdawało się być dla mnie wyzwaniem.
Lucie siedziała sztywno, z obiema rękami na brzuchu, ciężko oddychając z każdą falą bólu.
Między jednym skrzyżowaniem a drugim mój telefon zawibrował w kieszeni płaszcza.
Zignorowałem to.
A potem znowu zaczęło brzęczeć.
I jeszcze raz.
Wyciągnąłem samochód na następnym czerwonym świetle, mając nadzieję, że znajdę pracę i coś normalnego.