Do listu dołączone były także inne dokumenty – formalne.
Przekartkowałem je, a potem się zatrzymałem. Na każdej stronie były ostatnie daty, konta, nieruchomości i salda. Trzy słowa rzuciły mi się w oczy:
Oczyszczone.
Uporządkowane.
Odzyskane.
Spojrzałem na niego. „Co to jest?”
“Naprawiłem to.”
Spojrzałem na niego. „To wszystko?”
Skinął głową. „Ale trochę mi to zajęło”.
To było mało powiedziane.
Spojrzałem na ostatnią stronę.
Trzy imiona.
Dziewczyny.
Wszystko zostało im przekazane – czysto, bez żadnych powiązań z przeszłością.
Powoli złożyłem papiery i odwróciłem się do niego.
„Nie możesz mi tego dać i myśleć, że to rekompensata za prawie dwie dekady”.
„Nie” – powiedział Edwin.
Nie sprzeciwiał się. Nie bronił się.
I jakoś… To sprawiło, że było jeszcze gorzej.