Zszedłem z ganku i cofnąłem się o kilka kroków, bo potrzebowałem przestrzeni.
On nie poszedł za mną.
Potem się odwróciłem.
„Dlaczego mi nie zaufałeś, że będę przy tobie? Że ci nie pomogę?”
Pytanie zawisło między nami.
Spojrzał na mnie i nic nie powiedział. Ta cisza mówiła więcej niż jakakolwiek odpowiedź.
Pokręciłem głową.
„Podjąłeś decyzję za nas wszystkich. Nie dałeś nam nawet wyboru!”
„Wiem. Przepraszam, Sarah.”
Jego pierwsze przeprosiny.
Nienawidziłem tego. Część mnie chciała, żeby się sprzeciwił – żeby dał mi powód do ataku.
Ale on po prostu tam stał i to akceptował.
Drzwi za mną się otworzyły.
Jedna z dziewczyn zawołała moje imię. Odwróciłam się instynktownie. „Już idę!”
A potem z powrotem do niego. „To jeszcze nie koniec”.
Skinął głową. „Będę tutaj. Mój numer jest na dole listu”.
Nie odpowiedziałem. Wróciłem do środka, wciąż trzymając kopertę w dłoni.
I po raz pierwszy od piętnastu lat nie miałem pojęcia, co mnie czeka.