Stałem w kuchni chwilę dłużej niż powinienem, pomagając Dorze przy piekarniku. Uparcie piekła, piekła.
Jej siostry były w pobliżu – jedna przeglądała telefon, druga opierała się o lodówkę.
Położyłem kopertę na stole.
„Musimy porozmawiać” – powiedziałem.
Wszyscy trzej spojrzeli w górę.
Coś w moim głosie musiało im podpowiedzieć, że to poważna sprawa, bo nikt nie żartował.
Jenny skrzyżowała ramiona. „Co się dzieje?”
Spojrzałem w stronę drzwi wejściowych. „Twój ojciec tu był”.
Lyra mrugnęła. „Kto?”
Nie łagodziłem.
“Twój ojciec.”
Dora zaśmiała się cicho. „Tak, dobrze”.
“Mówię poważnie.”
Jego wyraz twarzy natychmiast spoważniał.
Jenny wyprostowała się. „Ten mężczyzna, z którym rozmawiałaś na zewnątrz?”
“Ponownie.”
Następnie odezwała się Lyra. „Dlaczego teraz?”