O 23:00 Allison mnie oznaczyła.
O 23:11 mama mnie oznaczyła.
O 23:15 tata mnie oznaczył.
Oznaczali mnie tak, jakby panika mogła nagle przerodzić się w miłość.
Wyłączyłem telefon i poszedłem spać.
CZĘŚĆ 2
Następnego ranka, kiedy go ponownie włączyłem, ekran wyglądał tak, jakby moja rodzina pomyliła desperację z uczuciem. Były nieodebrane połączenia od mamy, taty, Allison, Tylera, a nawet męża Allison, który nigdy do mnie nie pisał, chyba że potrzebował kodu rabatowego albo pomocy z arkuszem kalkulacyjnym.
Grupowy czat zamienił się w lawinę mojego imienia. Ton ich wypowiedzi tak szybko zmienił się z gniewu w strach, że o mało się nie roześmiałam – dopóki nie przypomniałam sobie, dlaczego tak się dzieje.
Pierwsza wiadomość Allison brzmiała: Dlaczego na moim koncie w żłobku widnieje informacja o usuniętej metodzie płatności?
Mama odpisała: Składka ubezpieczeniowa twojego ojca spadła. Zadzwoń teraz.
Tata odpisał: To dziecinne.