wróciliśmy do domu od kochanek, ale żona już mu sprzedała panoramę Chicago
Pierwszą rzeczą, którą utracił Grant Holloway, była utrata dźwięku w domu.
O 6:13 w deszczowy kwietniowy poranek poszedł do kamienicy na Gold Coast z intymną ufnością człowieka, który wierzył, że wszystko, co w Chicago jest wykluczone, w końcu się przed nim pojawiło. Subtelny delikatny zapach perfum Savannah Price, coś drogiego i cytrusowo-ostrego, co podążyło za nim z apartamentu na ostatnim piętrze w Blackstone Crown i osiadło na kołnierzyku jego koszuli niczym dowód na puls. Już przećwiczył kłamstwo, które powiedziało żonie.
Późna kolacja strategiczna. Drinki dla inwestorów. O jedną szkocką za dużo. Spanie na biuroj sofie.
Znaczenie oszustwa tak, jak wystąpiło zagrożenie jazzowe, z próżności iz niebezpiecznego wystąpienia, że improwizacja jest wystąpieniem geniuszu.
Ale dom go nie przywitał.