Nie możesz po prostu wejść do mojego domu, okłamać mojej rodziny, a potem udawać, że jesteś cnotliwy, tylko dlatego, że masz pieniądze.
Spojrzałem na nią ostatni raz.
„Diane, wylałaś brudną wodę na głowę ciężarnej kobiety przy swoim stole i nazwałaś to żartem. Jeśli nadal myślisz, że chodzi o pieniądze, to nie zrozumiałaś”.
Tym razem milczała.
Kiedy samochód przyjechał, tylko jedna osoba podążyła za mną do wejścia.
„Henryk”.
Oczywiście. Rząd zawsze wysyła swojego najstarszego gada na koniec do negocjacji.
Poczekał, aż Nadia oddali się na tyle, że nie będzie mogła jej usłyszeć, po czym zniżył głos i przyjął ten konfidencjonalny ton mężczyzn, którzy zawsze próbują przekuć zakłopotanie w interes.
Jeśli przyjmiemy twoje warunki, ile zamrożenia zniknie?
Byłem skłonny podziwiać tę spójność.
Jeszcze nie podjąłem decyzji.
Zamknął oczy.
Zemsta jest droga.
Ty też mnie nie doceniasz.
Wydychał przez nos.
Jeśli Delorme upadniesz, ty też ulegniesz wypadkowi.
Tym razem miał rację. Delorme Promotion nie była przeciętną firmą rodzinną. Były miejsca pracy, podwykonawcy, kontrakty rządowe, dostawcy i zwykli ludzie, którzy zawsze płacili wyższą cenę niż możni. Halcyon mógł złagodzić cios. Inni – mniej.
„Wiem” – odpowiedziałem. „Dlatego Arthur wciąż czeka na fazę trzecią”.
Henry spojrzał na mnie i po raz pierwszy w jego głosie dostrzegłem nutę szczerości.
Powinieneś nam powiedzieć kim jesteś.
Zaśmiałem się.
„Nie. Powinieneś był zachować się lepiej, kiedy myślałeś, że jestem nikim.”
A potem odszedłem.
Drzwi samochodu się zamknęły, odsłaniając ciepłą skórę i ciszę.
Dopiero wtedy, gdy siedziałem sam na tylnym siedzeniu, zacząłem drżeć.
Nie ze strachu. Nie do końca.
Ponieważ nagle uwalniasz się od wszelkich ograniczeń.