„Część 2: Jakby doświadczyła bólu. Jakby nosiła w sobie nasze dziecko”.
Zobaczyłem, że na jego telefonie pojawiła się wiadomość:
Idziesz? Twój ojciec jest głodny.
Coś we mnie ucichło.
Dałem mu kluczyki.
Uśmiechnął się – z ulgą.
Dziękuję. Zrekompensuję ci to.
„Nie” – powiedziałam cicho. „Nie zrobisz tego”.
I odszedł.
Kierowca, który delikatnie mnie odebrał, pomógł mi z dzieckiem. Trzęsłam się za bardzo, żeby zapiąć Lily. O nic nie pytał – powiedział tylko: „Jesteś już bezpieczna”.
To mnie prawie załamało.
Zadzwoniłam do taty.
„Tato… dziś wieczorem chcę, żebyś poszedł”.
Zapadła cisza.
Potem: „Już idę”.
Mój ojciec przybył przed Grantem.