Część 2: Mój brat bliźniak.
Dyspozytorka ostrożnie wyjaśniła, że moja siostra ostrzegła ich, że mam przesadną reakcję alergiczną, żeby zwrócić na siebie uwagę. Wpatrywałam się w szafkę naprzeciwko, próbując zrozumieć, skąd Harper wiedziała, że mam kłopoty. Nikomu nie powiedziałam, że jem to ciasteczko. Nikomu nie powiedziałam, że jestem sama.
Dziesięć minut później ratownicy medyczni wpadli do mojego mieszkania. Do tego czasu miałem zdrętwiałe usta, ściśniętą klatkę piersiową i ledwo utrzymywałem przytomność. W karetce, po podaniu mi adrenaliny i tlenu, ratownik o imieniu Daniel jasno powiedział mi prawdę: niczego sobie nie wyobrażałem. Poziom mojego tlenu był niebezpiecznie niski. O mało nie umarłem. A telefon od Harpera spowolnił pośpiech w akcji ratunkowej.
Gdy zadzwoniłam pod numer 911, leżałam na podłodze w kuchni, łapiąc powietrze, którego nie mogłam złapać.
Gardło mi się ścisnęło, wzrok zamglił, a niedojedzona waniliowa babeczka obok mnie nagle wydała mi się czymś o wiele gorszym. Dyspozytor zapytał, czy jestem sama. Odpowiedziałam stanowczo: „Tak”. Potem urwał – a to, co powiedział, poruszyło mnie głębiej niż sama reakcja:
„Proszę pani… otrzymaliśmy już telefon od pani siostry w pani sprawie”.
Mój brat bliźniak.
Następnie dyspozytorka ostrożnie wyjaśniła, że moja siostra ostrzegła ich, że moje reakcje alergiczne są przesadzone. Spojrzałam na szafkę naprzeciwko mnie, próbując zrozumieć, skąd Harper wiedziała, że ma kłopoty. Nikomu nie powiedziałam, że jem tę babeczkę. Nikomu nie powiedziałam, że jestem sama.