“Nie.”
Jego twarz od razu się zmieniła, nie ze wstydu, lecz z oburzenia, że mu zaprzeczyłem.
“Co masz na myśli mówiąc nie?”
„Dziś nie będziemy przeglądać rzeczy mojej mamy”.
Podniósł się, jakbym go uderzył.
„Czyli teraz jestem outsiderem?”
Wyszedł zanim zdążyłem go powstrzymać.
„Na pogrzebie powiedziałeś, że nawet Scott był kimś obcym dla mojej matki. Więc który to? Jest kimś obcym, ale możesz przejrzeć jego rzeczy?”
W pokoju zapadła cisza. Ojciec Scotta warknął na mnie, żebym przeprosił. Scott zrobił krok naprzód, czerwony na twarzy, nie z powodu tego, co próbowała zrobić jego matka, ale dlatego, że go zawstydziłem.
Ale mój brat wszedł z kuchni. Judy weszła. Eric wszedł. W drzwiach pojawiła się moja szwagierka. Przez chwilę byłem przerażony, że usłyszeli tylko koniec i myślałem, że oszalałem.
Potem wyjaśniłem i nikt nie stanął po stronie rodziców Scotta. Nawet nie zbliżył się do nich.
„Babcia i dziadek powinni przestać tak rozmawiać z mamą” – powiedział Eric niskim, lecz stanowczym głosem, co sprawiło, że jego ojciec się wzdrygnął.
Judy stanęła obok mnie bez słowa, co było jeszcze bardziej osądzające, niż gdyby krzyczała.