Następnego popołudnia Linda miała odpowiedzi, których nie uważałem za możliwe. Nie wydali pozwolenia. Nie zatrudnili licencjonowanej firmy rozbiórkowej. Ojciec Scotta pożyczył sprzęt od byłego kolegi, zwerbował dwóch kolegów ze swojej starej ekipy rozbiórkowej i spędził trzy dni na rozbiórce domu, podczas gdy ja byłem w spa.
Kamera monitoringu sąsiada uchwyciła całe zajście. Inny sąsiad nagrał część nagrania z ganku, myśląc, że miasto może skazać dom na wyburzenie.
Linda odtworzyła mi nagranie w swoim biurze.
Mój mąż stał w rękawicach roboczych na trawniku przed domem, wydając polecenia, podczas gdy koparka przedzierała się przez dach domu moich rodziców. Widziałam, jak całe moje małżeństwo opuszcza moje ciało jednym, czystym ruchem.
„Czy można wnieść oskarżenie?” zapytałem.
„Tak. Zniszczenie mienia, nielegalna rozbiórka, ewentualna kradzież i odpowiedzialność cywilna za wartość zniszczonego mienia.”
Mój brat podpisał to, co Linda mu przyniosła, w ciągu czterdziestu ośmiu godzin.
„Amy” – powiedział przez telefon głosem ochrypłym od gniewu – „jeśli to pomoże ci go pochować, dam ci cały majątek. Tylko powiedz słowo”.
Linda wysłała formalne żądanie. Przeprosiny. Odszkodowanie za nielegalną rozbiórkę. Zachowanie pozostałej części mienia. Uwaga: jeśli nie otrzymają odpowiedzi, złożymy pozew cywilny i zawiadomimy policję.
Scott zadzwonił do mnie w dniu, w którym otrzymał list.
„Co to za certyfikowana bzdura?” – warknął.