W końcu spojrzał na mnie tak, jakbym nie była już rekwizytem, ale osobą, której zupełnie nie rozumiał.
„Co zrobiłeś?” zapytał.
Wziąłem laptopa do ręki.
“Przeczytaj, co podpisałeś.”
Następnie przeszedłem obok stolika numer dwanaście.
Mój szampan wciąż tam był. Ciepły. Nietknięty. Obok wisiała plakietka z napisem: Gość .
Zostawiłem ich oboje.
Za mną w pokoju cicho szumiał projektor.
Impreza się skończyła.
Rozpoczęto sekcję zwłok.
Część VI: Pudełko
Następnego ranka w biurze unosił się zapach kawy, toniku i paniki.
Dotarłem tam tydzień temu.
O ósmej oba biura komornicze były już zamknięte. U mojej siostry. U mojego brata. Po cichu. Bez dramatów. Tylko zawiadomienia od prawników i zakaz wstępu.
Dobry.
Natychmiast zabraliśmy się za sprzątanie. Henderson, Adams, Scott. Zewnętrzny radca prawny. Tymczasowy zespół ds. zgodności. Spotkaliśmy się w dużej sali konferencyjnej, którą moja siostra przemianowała na Vision Room .
Przed rozpoczęciem spotkania zmieniłem ją z powrotem na Konferencję A.
Nikt nic nie powiedział.