Artur wziął głęboki oddech.
„Dobrze. Zrobię to.”
Rozłączyłem się.
Przez chwilę zapadła cisza.
Woda wciąż spływała mi z włosów po szczęce. Koszulka kleiła się do brzucha. Dziecko poruszyło się jeszcze przez chwilę, a potem znów się uspokoiło. Przycisnęłam dłoń do brzucha i ogarnęło mnie dziwne uczucie. Nie dlatego, że ból ustępował, ale dlatego, że właśnie trafiło w cel.
Diane pierwsza odzyskała spokój.
Naturalnie.
Postawiła puste wiadro na blacie za sobą i cicho zachichotała.
„Co to właściwie było? Mały występ?”
Mathilde przewróciła oczami.
Może w końcu znalazła prawnika.
Adrien pokręcił głową z tym protekcjonalnym znużeniem, które niektórzy mężczyźni mylą z dojrzałością.
Cassandre, już ci mówiłem: grożenie ludziom sprawia, że wyglądasz na osobę niezrównoważoną.
Spojrzałem na niego po raz pierwszy odkąd wyszedłem z wody.
Przyjrzałem się temu naprawdę uważnie.
Jego twarz, nieco pulchna od biznesowych lunchów i całkowitego braku dyscypliny. Obraźliwie drogi zegarek, który dała mu matka po awansie, na który nigdy nie zasługiwał. Ta osobliwa miękkość wokół ust, która zawsze pojawia się u mężczyzn, którzy zbyt długo unikali konsekwencji swoich czynów. Kiedyś był przystojny, olśniewająco przystojny i ambitny, zanim poczucie wyższości nie wypaczyło jego istoty.
Teraz wyglądało, że ma stałą pracę.
„Musisz usiąść” – powiedziała Diane z nową radością. „Jesteś cała mokra”.
Wstałem.